Jak urządzić wnętrza w stylu boho bez popadania w chaos
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam mieszkanie mojej koleżanki, pomyślałam, że to przypomina składzik second handów. Wiszące makramy obok neonowego napisu, w róże obok etnicznych wzorów. Wnętrza w stylu boho często kojarzą się z przesytem, ale prawda jest taka, że ten styl wymaga żelaznej ręki. Kluczem jest balans między swobodą a porządkiem. Zamiast kupować wszystko, co wpadnie w oko, postaw na trzy kolory przewodnie i trzymaj się ich. U mnie sprawdziła się mieszanka beżu, terakoty i głębokiego granatu. Dzięki temu nawet jeśli dodasz dziesięć poduszek, całość nie będzie wyglądać jak chaos.
Największym wyzwaniem w małym mieszkaniu jest znalezienie miejsca na spanie dla gości. Kiedyś rozkładałam karimatę w salonie, ale po trzydziestce to przestaje być zabawne. Rozwiązanie znalazłam w kanapie z funkcją spania, która w dzień jest wygodnym miejscem do siedzenia, a w nocy zamienia się w spore łóżko. Wybrałam model z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni, bo welur dodaje wnętrzu boho luksusowego charakteru, a jednocześnie jest praktyczny. Przy okazji zwróć uwagę na mechanizm DL, który pozwala rozłożyć kanapę jednym ruchem, bez zdejmowania poduszek. To oszczędza czas i nerwy, zwłaszcza gdy goście pojawiają się niespodziewanie.
Przez lata walki z bałaganem doszłam do wniosku, że najważniejszym meblem w sypialni jest łóżko z pojemnikiem na pościel. W stylu boho koców i narzut nigdy za wiele, ale gdzie je trzymać? Pojemnik pod materacem to zbawienie. Wybierz model na stelazu listwowym, który zapewnia wentylację materaca i równomierne podparcie. Ja zamówiłam łóżko z wiklinowym zagłówkiem, idealnie wpisujące się w boho estetykę. Pod stelazem mieści się u mnie sześć sezonowych pledów i trzy komplety pościeli, a goście nawet nie wiedzą, że tam są. To rozwiązanie, które ratuje w małych przestrzeniach.
W kwestii spania dla dzieci wybrałam wersalkę, która w dzień służy jako kanapa do czytania. Ma 16 cm materac piankowy, który jest wystarczająco twardy dla kręgosłupa dziecka, a jednocześnie miękki dla dorosłego, gdy trzeba przenocować gościa. Wersalka ma prosty, skandynawski kształt, ale obiłam ją tkaniną w marokańskie wzory i dodałam mnóstwo poduch. Dzięki temu idealnie komponuje się z resztą wnętrz w stylu boho. Pamiętaj tylko, żeby materac piankowy był zdejmowany, bo pranie pokrowca w pralce to podstawa, gdy w domu są maluchy.
Zauważyłam, że wiele osób boi się mieszać wzory w boho, ale to właśnie one nadają charakter. Najpierw wybierz jeden dominujący motyw, na przykład kwiaty lub geometryczne wzory, a potem dodawaj kontrasty. U mnie na podłodze leży perski dywan w czerwienie, a na nim stoi sofa w odcieniu musztardy. Do tego wiszą dwie makramy, każda inna. Klucz to zachowanie proporcji, jeden duży wzór na tle, reszta jako akcenty. Jeśli boisz się przesady, zacznij od dodatków, poduszek, zasłon, narzut. Z czasem zobaczysz, co działa.
Praktyczny detal, który często umyka, to oświetlenie. Wnętrza w stylu boho potrzebują ciepłego, rozproszonego światła. Zainwestuj w lampy z naturalnych materiałów, bambus, rattan, len. Ja powiesiłam nad stołem trzy klosze z sizalu, a w kącie postawiłam stojącą lampę z abażurem z frędzlami. Dają miękkie, żółte światło, które zmienia cały nastrój pomieszczenia. Unikaj zimnych LED-ów, zabijają cały klimat. Dodaj też świece, najlepiej w glinianych lub szklanych osłonkach, ich migotanie to esencja boho.
Największym błędem, jaki popełniłam, było kupowanie wszystkiego od razu. Styl boho narasta warstwami, jak historia twojego życia. Lepiej szukać powoli, na pchlich targach, w second handach, u lokalnych rzemieślników. Moja ulubiona lampa to znalezisko z wyprzedaży garażowej za 20 złotych. Wnętrza w stylu boho powinny oddychać, dlatego zostaw trochę pustej przestrzeni. Nie zapełniaj każdej półki bibelotami, czasem mniej znaczy więcej, nawet w tym pozornie swobodnym stylu. Z czasem twój dom sam podpowie, czego mu brakuje.